sobota, 5 maja 2012

Rouge Coco Chanel

Dzisiaj uchylę rąbka tajemnicy produktu, którego kupiłam niedawno. Jest to pomadka do ust Rouge Coco od Chanel. Odcienia dzisiaj nie zdradzę dlatego przysłoniłam palcem na zdjęciu tę oto informację ;) Jest to najlepsza pomadka jaką posiadam. Ładnie nawilża, pozostawia usta w zmysłowym kolorze. Jest wydajna i aplikacja nią to czysta przyjemność. Nie wiem czy nie podkreśla suchych skórek, bo czasami dziewczyny się skarżą, że niektóre pomadki tak właśnie robią, bo ostatnio moje usta są w bardzo dobrej kondycji. Ku mojemu zadowoleniu :) Jedynym minusem jest cena. Ale w końcu, która kobieta nie chciałaby mieć w swojej kosmetyczce osławionej pomadki Chanel ;) Więc kolor pokaże niebawem..


 Muszę Wam jeszcze wspomnieć, że po przeczytaniu masy opinii i obejrzeniu dużej ilości filmików na YT nie mogę przestać myśleć o jednej rzeczy! Obłęd! Jest nią baza brązująca Soleil Tan De Chanel. Podobno jest trudno dostępna i wycofują ją żeby na jej miejsce wstawić bazy o odcieniach pasujących do skóry, bo ta, którą chcę ma jeden uniwersalny odcień do wszystkich odcieni skóry. Jeśli nie słyszałyście o niej to poczytajcie trochę ;) Ja będę na nią polować :D

Tutaj zdjęcie z Google-grafika(blog-kateshiatsu):
Udanej soboty dziewczęta :*

piątek, 4 maja 2012

Douglasowe mini-zakupy

Witam Was kobietki po długiej przerwie. Miałam niemałe problemy zdrowotne, ale wszystko się reguluje teraz. Wracam i chcę Wam pokazać moje ostatnie malutkie zakupy w Douglasie. Na miętę chorowałam już od dawna i w końcu zagościła i na moich paznokciach. Jestem bardzo mile zaskoczona trwałością i intensywnością koloru. Mówię tu o marce Revlon. Zawsze myślałam, że nie ma równych lakierom O.P.I, a tu proszę. Wytrzymał całe 5 dni bez żadnych odprysków. Zmyłam go jedynie ze względu na odrosty i oczywiście znowu nałożyłam miętkę ;) Dwie cienkie warstwy idealnie kryją. Nie używam żadnych base-,top-coatów dlatego naprawdę jestem zadowolona z trwałości tej marki. Jest to mój pierwszy i z pewnością nie ostatni lakier z Revlonu. Kosztuje 19,99 zł. Drugi zakup to tusz do rzęs włoskiej firmy Collistar. Był to mus zakupowy bo z moją Diorshow stało się coś niewiarygodnego. Tusz w środku zasechł, szczotka przy wyjmowaniu nie miała żadnych włosków bo wszystkie sie przykleiły do główki mascary..po prostu masakra. Z jednej strony jestem wściekła bo była to najlepsza mascara jakiej używałam no ale z drugiej strony była ze mną prawie rok, a to dużo jak na produkt tego typu. No cóż może kiedyś zagości jeszcze w mojej kosmetyczce jak środki pozwolą ;P Wracając do Collistar, tusz ma bardzo ładne, nowoczesne opakowanie w kolorze złota. Jeśli chodzi o efekt jaki pozostawia na rzęsach nie należy do spektakularnych. Jedyne co robi dobrze to wydłuża. Aplikacja polega na malowaniu tylko końcówek rzęs ponieważ jeżeli pomalujemy nią rzęsy od nasady będą ciężkie, sklejone, no..brzydkie. Konsultantka w Douglasie zapewniała, że jest to najlepiej sprzedająca się mascara ostatnich czasów..więc i ja kupiłam. Może ja mam tylko takie niefajne odczucia. Spotkała się może któraś z Was z tą mascarą i odniosła pozytywne wrażenie? 

Jeśli interesują Was drogie koleżanki swatche mascary na rzęsach dajcie znać w komentarzach :)
A na koniec takie małe postanowienie. Zaczynam biegać! Trzeba zrzucić co nieco żeby ładnie w bikini wyglądać :) A oto moi nowi pomocnicy do tego żeby się lekko biegło haha ;)
Cieplutko pozdrawiam :*

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Mini zakupy z Rossmanna

Wpadłam dzisiaj na chwilę do Rossmanna i kupiłam kilka potrzebnych mi rzeczy. Pierwszą z nich jest zestaw szampon i odżywka z Syoss (bez silikonów, parabenu i parafiny) do włosów normalnych lub/i zniszczonych. Pisze, że ma intensywnie regenerować włosy bez ich obciążania. Zobaczymy jak się sprawdzi w porównaniu z zestawem z The Body Shop. Kolejną rzeczą jest płyn do higieny intymnej z Ziaji z kwasem mlekowym. Poprzedni miałam z kwasem hialuronowym i naprawdę chwalę te produkty. Ostatnimi rzeczami są dwa kremy. Jeden Bambino wierny mi od dziecka, krem bardzo uniwersalny, do wszystkiego. Warto go mieć gdzieś w zanadrzu. Drugi zaś z Nivea, krem matujący na dzień, SPF 8. Ostatnio skończył mi się z Shiseido (pisałam o nim wcześniej) i zobaczymy jak sprawdzi się kupiony dziś jego zamiennik. Tak poza marginesem, była dziś taka pogoda, cały dzień padało, że teraz to ja padam po całym dniu. Owe ciśnienie bardzo źle na mnie wpływa po prostu nic innego mi się nie chce tylko szybko bryknąć do łóżeczka, owinąć się ciepłym kocem i zasnąć. Yh..nie nudzę już.
Mam nadzieję, że Wam dziewczyny dzisiejszy dzień minął w lepszej atmosferze:)

niedziela, 15 kwietnia 2012

Ombre hair.

Wczoraj odwiedziłam salon fryzjerski w celu zrobienia sobie ombre. Efekt miał być jak najbardziej naturalny. Wiadomo, że nigdy bardzo ciemne brązowe włosy nie rozjaśnią się aż tak samoistnie na końcach, ale fryzjerka mnie zrozumiała-czyli efekt poniekąd osiągnięty i wyszłam z moją nową fryzurą zadowolona. Nigdy nie eksperymentowałam z moimi włosami dlatego stwierdziłam, że czas najwyższy to zmienić, w końcu wakacje idą :) Tak w ogóle wczoraj miałam od razu zrobioną bardzo lekką, wiosenną fryzurkę. Chodzi o ultra kobiece fale. Niestety nie miał mi kto zrobić wczoraj zdjęcia włosów, które niejako były przygotowane na wieczorne wyjście. Dopiero po umyciu i nic z nimi nie robieniu (nic czyli nieużywaniu żadnych urządzeń elektrycznych po wyjściu z wanny- wyschły samoistnie) zostały uwiecznione na zdjęciu. Trochę ciemne i niewyraźne są te zdjęcia, ale nie wymagałam od siostry profesjonalnego posługiwania się aparatem, w końcu jest młodsza i wyszły jak wyszły. Jakość jednego zdjęcia troszkę poprawiłam w Picasie żeby było widać lepiej ten efekt ombre.

 Co sądzicie o moim ombre?
Buziaki

środa, 11 kwietnia 2012

TBS Hemp hand protector

Okres zimowy już minął i nasze dłonie nie są już tak narażone na pękanie i suchość, ale chciałabym się z Wami podzielić moim odkryciem. Mam naprawdę ogromny problem kiedy moją skórę łapek dorwie zimno. Pękają aż mam małe ranki z krwi..aaałł..na samą myśl boli. Stosowałam całą masę kremów, ale nawilżenie było chwilowe i na dłuższą metę żaden się nie sprawdził. Trafiłam do TBS i Panie ze sklepu poradziły mi ten oto krem czyli Hemp hand protector. Zawiera hemp seed oil czyli olejek z ziaren KONOPII ! Dopiero teraz tłumacząc na translatorze słówko hemp dowiedziałam się tego haha Już wiem dlaczego ten dziwaczno-nieprzyjemny zapach podoba mi się. Ciągle myślałam, że to jakieś ziołowe olejki, no poniekąd się nie myliłam ;) Konsystencja kremu jest bardzo gęsta, podchodzi pod maść. Jest to spowodowane przeznaczeniem dla bardzo suchej skóry czyli musi pozostawiać tłusty film. Skóra jest nawilżona nawet po umyciu rąk. Podczas mojej kuracji przywracającej moje dłonie do normalnego wyglądu byłam naprawdę mile zaskoczona efektami. Skóra stała się aksamitnie jedwabna (nie przesadzam!) aż miło było jej dotknąć, w przeciwieństwie do znoszenia przez cały dzień widoku dłoni 80-letniej babci :( Jest wiosna, zbliża się lato, ale jeśli zdarzą Wam się jakieś problemy ze skórą dłoni to śmiało sięgajcie po ten produkt z TBS ;)


 cena: 22zł
Pozdrawiam cieplutko :)

piątek, 6 kwietnia 2012

O.P.I z Holland collection i troszkę słodkości...

Hm dzisiejszy post będzie po części kosmetyczny i kulinarny. Z uwagi na to, iż wczoraj uruchomiła się we mnie wena robienia ciasteczek i trochę ich przygotowałam to chcę się z Wami podzielić mymi wyrobami. Pomagała mi siostra z mamą więc miałyśmy nie lada ubaw w trakcie przygotowań. Ale najpierw pokaże Wam nowy lakier O.P.I z Holland collection 'Do You Ear About Van Gogh?'. Kolor uniwersalny, kremowy. Do pełnego krycia wystarczą dwie normalne warstwy. Mi bardzo przypadł do gustu i często go 'noszę' ;) Wydawać by się mogło, że jak już wiosnę mamy to i na pazurkach jest kolorowo. U mnie zawita różnobarwność jak pogoda będzie prawdziwie wiosenna. 
Do ciasteczek, które ja robiłam potrzeba niewiele składników. Zatem ubijamy pianę z 4 białek z cukrem (w zależności od preferencji), do ubitej piany wsypujemy np. wiórki kokosowe albo roztarte orzechy laskowe lub migdały. Ja pianę rozdzieliłam do dwóch miseczek i zrobiłam kokosowe i z orzechami laskowymi. Masą smarujemy spody opłatków i wstawiamy na krótko do piekarnika (jakieś 170 st.C). 
 A teraz zabijcie mnie, nie wiem dlaczego nie zrobiłam zdjęć po upieczeniu '-.-
Za to siostra wypiek z jej przepisu uwieczniła na zdjęciu i o to proszę- kruche ciasteczka z czarną porzeczka.
Wesołych Świąt dziewczęta! :)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Mäsaki Matsushima EDP - Fluo

Mówiłam, że perfumy kocham i kochać będę jeszcze długo.Dziś chcę Wam pokazać jedną z moich ulubionych czyli Fluo od Mäsaki. Soczyście wibrujące nuty tej perfumy wprawiają mnie w dobry nastrój przez cały dzień. Bardzo długo utrzymuje się na skórze, w końcu Eau de parfum. Jest to typowy świeżuch taki idealny na wiosnę/lato. Flakonik posiada oryginalny kształt charakterystyczny dla Mäsaki.

Nuta głowy: kumkwat, passiflora, grejpfrut
Nuta serca: nektarynka, piwonia, lotos
Nuta bazowa: piżmo
 ,,Pulsująco jaskrawe kolory, soczyście owocowy zapach egzotyki, wielkomiejski styl – to Masakï/FLUO, nowa woda perfumowana od Masakiego Matsushimy. To radosny koktajl owocowy, mniej drzewny i kwiatowy od Masakï/Masakï. Główne skrzypce w tej kompozycji grają egzotyczne słodkie owoce i cytrusy, a serce to już nie pokorna, kobieca róża skojarzona z kwiatem wiśni, a soczysta nektarynka i upojny aromat piwonii. Masakï/FLUO to ambrozja dla młodej duszy. Z resztą nie powinno być wątpliwości, kogo mają przyciągać fluorescencyjne kolory flakonu – tętniące życiem jak ulice NYC."
                                                                                                                            Wizaż.pl 


Jeśli  nie spotkałyście się z tym zapachem, a lubicie tętniące owocami perfumy (czyt. Fluo ;)) to pędźcie do najbliższej Sephory! :)

sobota, 31 marca 2012

The Body Shop

Dziś pokażę Wam co ostatnio kupiłam w TBS. Zakupy nieplanowane aczkolwiek udane :) Więc skusiłam się na szampon z linii Rainforset Balance do włosów przetłuszczających z olejkiem pracaxi, pokrzywą i aloesem natomiast odżywka jest dla włosów suchych z uwagi na to, że końcówki  moich włosów są w kiepskim stanie. Zawiera ona również olejek z pracaxi, olejek z orzechów manketti i miód.  To co wpadło mi jeszcze do koszyka to peeling cukrowy o zapachu czekolady. W sklepie była tabliczka informująca o niejadalności kosmetyków, która przestrzegała przed ich spożyciem. Już wiem dlaczego się tam znalazła! ;) Czwartą rzecz mogłam wybrać za grosz, padło na masło do ciało o zapachu grejpfrutów. Jeśli chodzi o wrażenia to już jakiś czas stosuję wszystkie te produkty i jestem w pełni zadowolna. Włosy są miękkie, błyszczące, nawilżone i pięknie pachną. Peeling i masełko tworzą zgrany duet. Po lekkiej eksfoliacji skóry(bardzo małe granulki,szybko się rozpuszczają) smaruję się masełkiem, które świetnie nawilża i ,,zostawia" skórę w grejpfrutach. Muszę przyznać, że to moje pierwsze spotkanie z tą firmą (głównym powodem pójścia tam były Wasze pochlebne recenzje ;)) i na pewno nie ostatnie! 


poniedziałek, 5 marca 2012

Pomadka ochronna Vichy

Te ostatnie wahania pogody doprowadziły moje usta do totalnej katastrofy :o Nawet masełko Korres nie podołało zadaniu uleczenia mych suchych i mega spierzchniętych ust. Wybrałam się więc do apteki i farmaceutka poleciła mi tą właśnie pomadkę Vichy Essentielles. Ma super konsystencję, bo przy nałożeniu nie zostawia takiej grubej warstwy jak robią to niektóre lecznicze sztyfty tylko lekki połysk i mega nawilżenie. Już po kilku użyciach moje usta odżyły. Jest świetna! Polecam :)

niedziela, 4 marca 2012

Moja codzienna pielęgnacja

Dzisiaj pokażę Wam czym karmię moją skórę. Nie jest tego dużo i są to głównie produkty apteczne, ale przecież jest nawet takie przysłowie co za dużo to niezdrowo ;) Z uwagi na typ mojej cery - bardzo wrażliwa, mieszana w kierunku tłustej jest podatna na najmniejsze wahania hormonów. Borykam się z trądzikiem lecz jest to na szczęście jego najłagodniejsza forma w postaci miejscowych pojedynczych wyprysków i wągrów. Najbardziej dotkniętą częścią mojej twarzy jest czoło i nos. Przez dosyć długi czas używałam mydła w płynie i toniku z serii : Trzy kroki Clinique. Konsultantka z Sephory zachwalała te produkty i zapewniała poprawę skóry mieszanej/tłustej. Niestety po kilku miesiącach używania zaprzestałam. Skóra twarzy po umyciu i oczyszczeniu tonikiem była okropnie ściągnięta i sucha. Nasiliły się również objawy wspomnianego wcześniej trądziku. Każda cera inaczej reaguje na kosmetyki które jedne Panie zachwalają inne krytykują. W moim przypadku przygoda z Clinique zakończyła się klapą.

Oto owy zestaw:
Opisy z opakowań tych produktów(tłumaczenie z oryginału po angielsku, polski opis przyklejony na opakowanie jest jakiś niepełny):
Liquid Face Soap - Oily (mydło w płynie do cery mieszanej w kierunku tłustej) - pierwszy krok do pięknej skóry. Opracowany dermatologicznie. Nie uczulający, dla alergików (Allergy-Tested). Bezzapachowy. Dermatolodzy Clinique stworzyli go na potrzeby skóry tłustej w strefie policzków i na całej powierzchni twarzy w strefie T. Pozostawia skórę świeżą i czystą. Nie wysusza. Używać dwa razy dziennie.
Clarifying Lotion 3(oczyszczający płyn-tonik)- przeznaczony do cery mieszanej/tłustej. Opracowany dermatologicznie. Allergy tested. Bezzapachowy(może i tak ale dla mnie zapach alkoholu zawartego w tym produkcie jest okropny, wręcz wstrętny). Nie wysuszający 'exfoliator' (czyli coś co złuszcza skórę w przypadku tego toniku jest to kwas salicylowy), który oczyszcza i rozświetla. Używać dwa razy dziennie przemywając twarz nasączonym, bawełnianym wacikiem. Omijać okolice oczu.

Wszystko to co zapewniał producent u mnie się w żadnym stopniu nie sprawdziło. Zawsze jako 3 krok używałam kremu/żelu nawilżającego dla skóry mieszanej/tłustej z Shiseido (który btw po prawie całkowitym zużyciu nie sprawdził się w roli dobrego 'nawilżacza').  Oto i on:

W końcu wybrałam się do dermatologa, który przepisał mi 3 produkty do pielęgnacji mojej cery.
Pierwszy z nich to : Łagodna emulsja do mycia z Cetaphil.
Opis producenta: Zalecany jako delikatny, niepowodujący podrażnień kosmetyk do codziennego mycia skóry wrażliwej. Może być używany do demakijażu. Pomaga zachować odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Pozostawia skórę delikatną, gładką i zdrową. Oczyszczając równocześnie zmiękcza i wygładza skórę. pH fizjologiczne.  Łagodne i jednocześnie skuteczne oczyszczanie skóry, rekomendowane również u dzieci. Rekomendowany do codziennej pielęgnacji skóry uszkodzonej z powodu chorób dermatologicznych, jak również po zabiegach dermatologicznych. Jak stosować: Nanieś emulsję na skórę i delikatnie masuj. Bez użycia wody: Nadmiar zetrzyj delikatną chusteczką lub wacikiem. Używając wody: Zmyj i delikatnie wysusz.

Jeśli chodzi o mnie to emulsja sprawdziła się rewelacyjnie. Wszystko o czym pisze producent jest prawdą i bardzo przyjemnie używa mi się tego produktu zarówno rano jak i wieczorem. Delikatna konsystencja przyjemnie oczyszcza i wygładza skórę. Po osuszeniu twarz jest gładka i miękka. Dla mnie jest on naprawdę idealny. Ważną rzeczą jest to że się nie pieni jak mydło dlatego szybko spłukuje się go z twarzy. Jeśli któraś z Was boryka się z wrażliwą, mieszaną cerą to jak najbardziej polecam :)

Drugi produkt to żel redukujący zmiany potrądzikowe - Iwostin Purritin Remover.
Opis producenta: Żel redukujący zmiany potrądzikowe został stworzony w odpowiedzi na potrzeby dermatologów i ich pacjentów związane z pielęgnacją skóry z widocznymi zmianami potrądzikowymi. Zawiera kwas laktobionowy, który złuszcza komórki warstwy rogowej naskórka oraz wyrównuje i wygładza powierzchnię skóry. Innowacyjny kompleks Dermawhite® NF LS działa depigmentacyjnie. Długotrwale hamuje aktywność tyrozynazy. Zincidione® reguluje wydzielanie sebum (łoju), stymuluje wzrost i regenerację komórek oraz zmniejsza skłonność do tworzenia się stanu zapalnego. Hialuronian sodu i Natural Extract AP (naturalna betanina) zapewniają optymalny poziom nawilżenia naskórka. Zapobiegają przeznaskórkowej utracie wody (TEWL). Zastosowanie: pielęgnacja skóry tłustej, ze zmianami potrądzikowymi, m.in. : przebarwieniami, mikrourazami naskórka, nierównościami skóry. Sposób użycia: Stosować wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy. Pielęgnacja powinna trwać co najmniej 8 tygodni. Uwaga! Produkt zalecany do pielęgnacji nocnej. W czasie stosowania preparatu należy unikać ekspozycji na prominiowanie UV. W celu zapewnienia odpowiedniej ochrony przed prominiowaniem UV zaleca się stosowanie kremów z filtrami SPF 50+.
Jest to produkt hypoalergiczny, bez substancji zapachowych, przebadany dermatologicznie. Preparat ten jest na bazie wody termalnej z Iwonicza -Zdroju.
 Kolejny rewelacyjny specyfik. Skóra po nim jest naprawdę wygładzona i rozjaśniona. Niektóre 'kropki' na twarzy, które zostały po jakimś wyprysku są ledwo widoczne a większe przebarwienia z czasem stają się również mniej widoczne. Jestem z niego bardzo zadowolona. Ja go stosuję rano, a nie tak jak pisze na noc. Nakładam na twarz troszkę filtru, później normalnie podkład i inne kosmetyki. Ten kremik ma postać przeźroczystego żelu i bardzo szybko i ładnie się wchłania. Muszę jeszcze dodać, że jest to nowość i dopiero od niedawna można go kupić.

Trzeci produkt to maść Aknemycin 20mg/g 
Zawiera substancję czynną - erytromycynę, 20 mg na 1 g maści. Jest to lek, który nie pozwala na rozwój bakterii na skórze twarzy ponieważ hamuje im syntezę białek. Erytromycyna działa głównie na bakterie Gram-dodatnie i tlenowce; stosowana jest alternatywnie zamiast penicyliny w leczeniu infekcji bakteryjnych. Aknemycin zastosowanie znajduje w leczeniu trądziku pospolitego, zwłaszcza postaci grudkowo-krostkowych. 
Maść stosuje na noc po umyciu twarzy. Jest biała, gęsta i niestety kiepsko się wchłania pozostawiając na twarzy jasny film. Ale przecież w nocy nie trzeba wyglądać wyjściowo ważne żeby rano spoglądając w lustro zobaczyć czystą twarz bez wyprysków. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Stosowanie tych 3 produktów zapewnia nam kompleksową pielęgnację skóry, która wyraźnie w moim przypadku się uspokoiła. Widzę znaczną poprawę kondycji skóry i na pewno szybko nie zrezygnuje z tego trio przynajmniej na pewno nie z emulsji do mycia twarzy Cetaphil i żelu Iwostin; bo jeśli chodzi o maść zawiera ona antybiotyk i nie można jej stosować przez dłuższy czas, tylko okresowo.
Trochę się rozpisałam ale w końcu musiałam poświęcić więcej uwagi skórze twarzy bo jest ona poniekąd naszą wizytówką dlatego często musimy włożyć dużo wysiłku żeby wyglądała promiennie.
A może macie jakieś sekrety na piękną i zadbaną skórę twarzy? :)

środa, 29 lutego 2012

Holland collection

Jak zobaczyłam te cudne kolory z kolekcji Holland collection od O.P.I to zapragnęłam mieć je wszystkie! Niestety nie ma tak dobrze. Patrząc na nie od razu czuje powiew zbliżającej się do nas wiosny. To samo tyczy się trendów na wiosnę/lato od O.P.I. Kolory są żywe, soczyste czasem wręcz neonowe. Muszą się uroczo prezentować na pazurkach. Ja w dalszym ciągu oczekuję paczki z moimi opikami Soak-off gel lacquer. Jak tylko przyjdzie zdam Wam relacje ;) Tymczasem po ochach i achach pokażę jak prezentuje się mój tygodniowy(równiutko) manicure hybrydowy O.P.I. Jestem zachwycona! Gdyby nie małe odrosty paznokcie prezentują się jakbym wróciła prosto z salonu. Fakt faktem podczas sprzątania nakładam gumowe rękawiczki bo jak wiadomo jakiekolwiek detergenty w jakimś stopniu powoli niszczą hybrydę. Jestem naprawdę zadowolona! Żadnych odprysków, zatarć no nic. Są w nienaruszonym stanie od tygodnia. Jak tak dalej pójdzie to naprawdę będę nosić pazurki trzy tygodnie. Śmiało i z pełną odpowiedzialnością polecam! :)

Moje tygodniowe paznokietki:

Holland collection:

Spring/summer trends :
Na chwilę obecną najbardziej spodobały mi się neony we wszystkich wydaniach kolorystycznych, jak również odcień pastelowej mięty-Thanks a Windmillion i najciemniejszy z Holland collection-Vampsterdam. By the way chciałabym mieć je wszystkie! :)
A które lakiery drogie Panie chciałybyście mieć w swojej kolekcji? ;)

poniedziałek, 27 lutego 2012

Laugh with me Lee Lee

 Nieczęsto mam tak, że kupując jakiś zapach po kilkakrotnym jego użyciu, odstawiam go na bok. Może zbyt szybko go kupiłam? A może po prostu ostatni flakonik był na wyprzedaży (i to jeszcze z balsamem w zestawie!) i żal było go nie kupić? Ah już sama nie wiem, którą z opcji wybrać by choć trochę stłamsić wyrzuty sumienia, które dopadły mnie po kupnie Laugh with me Lee Lee z Benefita. Kupiłam ją w porze wiosennej jeszcze tamtego roku więc już trochę czasu minęło. Kilka razy ją użyłam i nie wiedzieć dlaczego jakoś za każdym kolejnym psiknięciem przestawała mi się podobać. Wstyd przyznać ale owa woda toaletowa służyła mi jako 'odświeżacz powietrza' do takiego stopnia się do niej zraziłam. Nie mogę powiedzieć, że zapach jest brzydki mnie po prostu po jakimś czasie bardzo znudził i jakoś tak zniechęcił do siebie. Woda toaletowa ma uroczy flakonik i bardzo wdzięczne pudełeczko, w którym znajduje się zestaw. Balsam jak balsam lekko nawilża i zostawia skórę pachnącą przez dosyć długi czas. Według mnie nie jest to zły zapach ale no trzeba się do niego przekonać.

,,Zapach z kolekcji `Crescent Row` (jak słynna brytyjska ulica w angielskim Bath). `Laugh With Me Lee Lee` to radośnie niewinna, świeża kompozycja kwiatowo-drzewna z nutami takimi jak melon, cytrusy, fiołek, lilia, jaśmin, bursztyn i sandałowiec, czyli reprezentacyjnymi zapachami angielskiego ogrodu. Zapach zamknięty w fantazyjnym flakonie, dla którego inspiracją były amerykańskie shakery z lat dwudziestych. A pudełko to niezwykły, oryginalny pokój z własnym stylem, nawiązujący do dziewczyny z nazwy perfum."
                                                                                                       Wizaż.pl
  Nuty zapachowe:
nuta głowy:
liście czarnej porzeczki, melon, cytrusy
nuta serca:
fiołek, lilia, jaśmin
nuta bazy:
bursztyn, sandałowiec, ambra
Poniżej zestaw, który posiadam:
Czytając opis z Wizażu z tymi wszystkimi owocami, kwiatami i wogóle zastanawiam się czy abym ja nie pominęła jakiejś istotnej nuty w tym zapachu ;) Może gdy się ociepli to 'nałoże' ją na siebie i się pogodzimy bo przecież nie od zawsze się nie lubiłyśmy.
 A Wy dziewczyny macie jakieś takie perfumki jak ta moja? :)

sobota, 25 lutego 2012

DIORSHOW

  Dzisiaj dziewczyny pokażę Wam mój numer jeden wśród kosmetyków, których używam. Jest nieodłącznym elementem mojego makijażu. A mowa o mascarze! Nie wyjdę z domu bez jej nałożenia. Obłęd...lecz cóż nic na to nie poradzę. Nie zostałam obdarowana cudnym wachlarzem ciemnych, długich, podkręconych rzęs, dlatego do osiągnięcia choć połowy takiego efektu używam zalotki i mascary Diorshow (jak sama nazwa wskazuje Diora). Muszę przyznać, że jestem naprawdę zadowolona z wyniku jakiego osiągam malując nią rzęsy. Testowałam kilka tuszów z niższych półek, ale niestety albo nie trafiłam na odpowiednie dla mnie albo po prostu moje rzęsy potrzebują bardziej specjalistycznej pomocy. Zatem kosmetyk posiada naprawdę grubą szczotkę. Mi osobiście dobrze się nią maluje, ale każda z Nas ma inaczej osadzone oczy i jednej się uda idealnie pomalować nią rzęsy, a druga się troszkę 'ubabrze' tuszem. Dioshow ma dobrą konsystencję i nie skleja rzęs. Jak dla mnie jest idealny. Maluję dwie warstwy i efekt pogrubienia jest naprawdę widoczny. Zamieszczam zdjęcia bez i z mascarą, żebyście mogły zobaczyć różnicę :)
 
 
 A Wy jakich mascar używacie? ;)
xoxo

środa, 22 lutego 2012

O.P.I i D&G

W salonie O.P.I byłam dopiero dzisiaj i właśnie prosto z niego wracam. Jestem totalnie zadowolona przynajmniej na dzień dzisiejszy bo zobaczymy jak sprawdzi się hybryda za jakieś kilka dni. Atmosfera salonu była tak przyjemna, że nie chciało mi się stamtąd wychodzić ;) Unosił się przemiły zapach zapalonych świec, a pani manicurzystka z chęcią przekazywała tajniki jak mieć piękne paznokcie. Sam zabieg trwał jakieś 50 min. składał się z wypiłowania i przygotowania płytki paznokcia (kształt, zmatowienie) i następnie nałożenia trzech warstw hybrydy (bazy i dwóch kolorowych), a na koniec jednej warstwy nabłyszczacza. Poszłam tam z siostrą, która wybrała jaśniutki kolor Passion, a ja skusiłam się na ciemny Lincoln Park After Dark. Dokładniej mówiąc jest to O.P.I Axxium Soak-off Lacquer  ta 'starsza' wersja hybrydy, ponieważ niedawno wyszła nowa O.P.I GelColor (której tak na marginesie nie polecam po tym jak dowiedziałam się od manicurzystki, że odpada już po kilku dniach). Efekt końcowy jest naprawdę znakomity. Paznokcie wyglądają bardzo naturalnie, schludnie i pięknie się błyszczą(zdjęcia tego nie oddają). Ciekawe jak będą wyglądać za kilka dni? Ponoć efekt ma się utrzymywać aż do 3 tygodni :)




Chcę Wam jeszcze powiedzieć o wodzie toaletowej, którą kupiłam będąc w Szwajcarii.Podczas pobytu w Austrii byliśmy bardzo blisko granicy, więc wybraliśmy się na strefę bezcłową po małe co nieco ;) Zatem jest to perfumka od Dolce&Gabanny, 3 L'imperatrice. Polowałam na nią już w Polsce ale jakoś tak okazji do kupienia nie było, a tam w Szwajcarii dużo taniej wyszła więc nawet się nie zastanawiałam. Zapach słodkawy, ale nie duszący. Owa słodycz dosyć wyczuwalna zatem Paniom preferującym rześkie, orzeźwiające perfumy-nie polecam . Z czasem przybiera delikatnej aury, która mi osobiście bardzo przypadła do gustu.

Kategoria: owocowo-kwiatowy
Nuta głowy:  różowy pieprz, kiwi, rabarbar
Nuta serca: arbuz, cyklamen, jaśmin
Nuta bazy: drzewo cytrusowe, piżmo, drzewo sandałowe
 ,,Dla przykuwającej uwagę i energetycznej L`Imperatrice życie jest filmem, a ona gra w nim główną rolę. Kiedy wchodzi do pokoju wszystkie oczy zwrócone są w kierunku niej.Pełna wigoru i magnetyzmu , emanuje charyzmą i siła charakteru. Soczyste owoce egzotyczne i wyraziste nuty różowych kwiatów prowadzą do piżmowej apetycznej bazy. Twarzą zapachu jest Naomi Campbell."
                                                                                                                         Wizaż.pl

Buźki xoxo

sobota, 18 lutego 2012

Bez tytułu.

Hej dziewczyny :) Ostatnio nie dodawałam żadnych nowych postów ze względów czasowych, brakowało mi czasu na cokolwiek. Dodatkowo jeszcze przez długi okres nie miałam internetu co potęgowało uczucie bezsilności do wstawienia czegokolwiek na blogu. Zatem informuję, że jeśli istnieją pogłoski o rzekomym zaprzestaniu prowadzenia bloga to jest to nieprawda ;) Za niedługo wstawię dłuższego posta o lakierach hybrydowych O.P.I Soak-off (jak tylko paczka z nimi przyjdzie). W poniedziałek idę do salonu O.P.I zrobic sobie manicure żeby podpatrzec jak robią to profesjonalistki ;P Ale doradźcie mi jaki kolor zrobic bo nie mam pomysłu jakoś :) Tak btw ferie spędziłam w Austrii, a jak wróciłam do Polski to tak trochę mi się żal zrobiło jak porównałam sobie warunki jazdy na stoku z tymi, które były tam w Alpach. No ale cóż wszystko w końcu kiedyś się kończy i trzeba wrócic do szarej rzeczywistości. A wy gdzie spędziłyście, bądź spędzacie ferie? :)
                                                                           xoxo